Peter O'Toole to postać, której nazwisko nierozerwalnie łączy się z epickimi kreacjami i niezapomnianymi rolami, które na zawsze wpisały się w historię kina. W tym artykule zabieram Was w podróż przez jego bogaty dorobek filmowy, od przełomowego "Lawrence'a z Arabii" po wzruszające pożegnanie z ekranem w "Venus". Przygotujcie się na odkrywanie ikonicznych kreacji aktora, którego talent i charyzma wciąż inspirują kolejne pokolenia kinomanów.
Najważniejsze filmy Petera O'Toole'a przewodnik po dorobku legendarnego aktora
- Peter O'Toole jest rekordzistą z ośmioma nominacjami do Oscara za role aktorskie, choć statuetkę otrzymał dopiero honorowo za całokształt twórczości.
- Przełomową i najbardziej ikoniczną rolą była kreacja T. E. Lawrence'a w filmie "Lawrence z Arabii" (1962).
- Aktor zasłynął również z wybitnych ról króla Henryka II w "Becket" (1964) i "Lew w zimie" (1968) oraz wzruszającej kreacji w "Venus" (2006).
- Jego wszechstronność obejmowała zarówno dramaty historyczne, komedie, jak i role głosowe, np. w animacji "Ratatuj".
- Wiele klasyków z udziałem O'Toole'a jest dziś dostępnych na popularnych platformach streamingowych, takich jak Netflix, HBO Max czy Amazon Prime Video.
Peter O'Toole: Dlaczego jego filmy to klasyka, którą musisz znać?
Peter O'Toole, irlandzko-brytyjski aktor, którego kariera rozciągała się na ponad pięć dekad, pozostaje jedną z najbardziej fascynujących postaci w historii kina i teatru. Jego magnetyczna prezencja, hipnotyzujące niebieskie oczy i niezwykła zdolność do wcielania się w złożone, często targane wewnętrznymi konfliktami postacie, uczyniły go prawdziwą legendą. Dla mnie, jako kinomana, O'Toole zawsze był synonimem aktorskiej maestrii i bezkompromisowego poświęcenia dla sztuki.
Jednym z najbardziej intrygujących aspektów jego kariery jest rekord, który dzierży w historii Oscarów. O'Toole był nominowany aż osiem razy do nagrody Akademii za role aktorskie, ale nigdy nie zdobył statuetki w kategorii konkursowej. To naprawdę niezwykłe, biorąc pod uwagę kaliber jego występów! Dopiero w 2003 roku Akademia uhonorowała go Honorowym Oscarem za całokształt twórczości. Co ciekawe, początkowo chciał go odrzucić, żartobliwie stwierdzając, że "ciągle jest w grze" i liczy na zdobycie nagrody za konkretną rolę. To tylko pokazuje jego niezłomny duch i pasję do aktorstwa.

Rola, która zdefiniowała karierę: "Lawrence z Arabii"
Nie da się mówić o Peterze O'Toole'u, nie wspominając o jego przełomowej kreacji T. E. Lawrence'a w epickim filmie "Lawrence z Arabii" (1962) w reżyserii Davida Leana. Ta rola, która przyniosła mu międzynarodową sławę i pierwszą nominację do Oscara, jest powszechnie uznawana za jedną z najlepszych w historii kina. Jego Lawrence to postać pełna sprzeczności charyzmatyczny, wizjonerski, ale jednocześnie samotny i targany wewnętrznymi demonami. O'Toole wniósł do niej niezwykłą głębię i intensywność, tworząc ikonę, która przetrwała próbę czasu.
Praca nad "Lawrence'em z Arabii" była prawdziwym wyzwaniem. Film kręcono w surowych warunkach pustynnych, a epicka skala produkcji wymagała od młodego aktora ogromnej wytrzymałości i zaangażowania. Długie miesiące spędzone na pustyni, w pełnym słońcu, z dala od cywilizacji, z pewnością ukształtowały nie tylko jego postać, ale i jego samego. To właśnie tam, w piaskach Jordanii i Maroka, narodziła się prawdziwa gwiazda kina, zdolna unieść ciężar tak monumentalnej roli.
Władca na ekranie: Kreacje króla Henryka II
Peter O'Toole miał niezwykłą zdolność do wcielania się w postacie historyczne, a jego interpretacja króla Henryka II w filmie "Becket" (1964) jest tego doskonałym przykładem. Za tę rolę, w której stworzył genialny duet ekranowy z Richardem Burtonem (grającym Thomasa Becketa), otrzymał kolejną nominację do Oscara. Ich ekranowe partnerstwo było elektryzujące, pełne napięcia i wzajemnego szacunku, a także odzwierciedlało ich legendarną przyjaźń poza planem filmowym obaj byli znani z zamiłowania do hulaszczego trybu życia, co tylko dodawało im aury gwiazd.
Cztery lata później, w filmie "Lew w zimie" (1968), O'Toole ponownie wcielił się w postać króla Henryka II, co przyniosło mu kolejną nominację do Oscara. Tym razem skupił się na bardziej intymnym portrecie władcy, uwikłanego w skomplikowane rodzinne intrygi i walkę o sukcesję. Film, w którym partnerowała mu niezrównana Katharine Hepburn, to prawdziwy majstersztyk dialogu i psychologicznej głębi. O'Toole pokazał w nim Henryka jako człowieka zmęczonego władzą, ale wciąż pełnego siły i determinacji, co dla mnie jest dowodem jego niezwykłej aktorskiej wszechstronności.

Wszechstronność aktorska: Od komedii po dramaty
O'Toole nie ograniczał się jedynie do ról epickich władców. W "Do widzenia, panie Chips" (1969) stworzył wzruszającą kreację Arthura Chippinga, angielskiego nauczyciela, który przez lata poświęca się wychowaniu kolejnych pokoleń uczniów. To była rola pełna ciepła i subtelności, zupełnie inna od jego wcześniejszych, bardziej dynamicznych postaci, a jednak przyniosła mu kolejną nominację do Oscara. Pokazał w niej, jak doskonale potrafi oddać przemijanie czasu i ewolucję bohatera.
Z kolei w "Klasie rządzącej" (1972) O'Toole zaskoczył wszystkich, wcielając się w Jacka Gurneya, szalonego arystokratę, który uważa się za Jezusa Chrystusa. To była jedna z najodważniejszych i najbardziej ekscentrycznych ról w jego karierze, prawdziwa satyra na brytyjską klasę wyższą. Jego występ był tak brawurowy i przekonujący, że Akademia po raz kolejny doceniła go nominacją do Oscara. To dowód na to, że nie bał się eksperymentować i podejmować ryzyka.
W 1982 roku, w filmie "Mój ulubiony rok", O'Toole zagrał Alana Swanna, podstarzałego, ekscentrycznego i skłonnego do alkoholu gwiazdora filmowego. Ta rola miała w sobie wyraźne elementy autoironii, a sam aktor przyznał, że czerpał z własnych doświadczeń. Jego kreacja była zarówno zabawna, jak i wzruszająca, ukazując blaski i cienie życia w blasku fleszy. Za ten występ otrzymał kolejną, szóstą już, nominację do Oscara, co tylko potwierdza jego nieprzemijający talent.
Późny renesans i niezapomniane role
W późniejszych latach swojej kariery Peter O'Toole nadal zachwycał, wybierając role, które pozwalały mu pokazać dojrzałość i mądrość. W filmie "Ostatni cesarz" (1987) Bernardo Bertolucciego wcielił się w angielskiego nauczyciela na dworze Puyi, ostatniego cesarza Chin. Jego obecność na ekranie, choć nie centralna, była niezwykle ważna, dodając filmowi powagi i historycznego autentyzmu. To była rola, która pokazała, jak nawet w mniejszych kreacjach potrafił pozostawić niezatarte wrażenie.
W "Troi" (2004) Peter O'Toole zagrał króla Priama, władcę Troi, który stawia czoła greckim najeźdźcom. Wniósł do tej postaci niezwykłą godność, mądrość i tragizm, czyniąc ją jedną z najbardziej zapadających w pamięć w tym wielkim widowisku. Jego scena z Bradem Pittem, w której Priam błaga Achillesa o zwrot ciała Hektora, to prawdziwy majstersztyk aktorski, pełen emocji i subtelności.
Krótko, ale pamiętnie, Peter O'Toole pojawił się także w fantastycznym filmie "Gwiezdny pył" (2007) jako król Stormholdu. Jego rola, choć epizodyczna, była pełna humoru i charyzmy, co udowodniło, że nawet w niewielkich fragmentach potrafił skraść show i pozostawić po sobie niezapomniane wrażenie.
Pożegnanie z wielkim ekranem: "Venus" (2006)
Ostatnią nominowaną do Oscara rolą Petera O'Toole'a była kreacja starzejącego się aktora Maurice'a Russella w filmie "Venus" (2006). To była rola, która w niezwykle poruszający sposób rezonowała z jego własnym życiem i karierą. Maurice, podobnie jak O'Toole, był aktorem z bogatą przeszłością, który mierzył się z przemijaniem, samotnością i poszukiwaniem sensu w ostatnich latach życia. O'Toole wniósł do tej postaci ogromną wrażliwość i autentyczność, tworząc gorzkie, ale piękne podsumowanie swojej niezwykłej drogi.
Rola w "Venus" była jego ósmą i ostatnią nominacją do Oscara. To symboliczne ukoronowanie niezwykłej kariery, która trwała przez dekady, pełna wzlotów i upadków, ale zawsze naznaczona niezaprzeczalnym talentem i pasją. Dla mnie to świadectwo jego niezłomności i miłości do aktorstwa, które towarzyszyło mu do samego końca.
Nie tylko aktorstwo: Głos, którego nie da się zapomnieć
Peter O'Toole nie tylko błyszczał na ekranie, ale również użyczał swojego charakterystycznego głosu. Jedną z najbardziej pamiętnych ról głosowych była kreacja bezwzględnego krytyka kulinarnego Antona Ego w animacji "Ratatuj" (2007). Jego głęboki, melodyjny głos idealnie pasował do postaci surowego, ale ostatecznie wrażliwego krytyka. O'Toole udowodnił, że jego talent wykracza poza fizyczną obecność, a sam dźwięk jego głosu potrafi stworzyć niezapomnianą i wielowymiarową postać, która na długo zapada w pamięć.
Gdzie dziś obejrzeć filmy Petera O'Toole'a?
Na szczęście, wiele z tych klasyków z udziałem Petera O'Toole'a jest dziś łatwo dostępnych. Jeśli chcecie sami zanurzyć się w jego niezwykłym dorobku, polecam sprawdzić następujące platformy:
- Netflix
- HBO Max
- Amazon Prime Video
- Różne serwisy VOD, które często oferują jego filmy do wypożyczenia lub zakupu.




