Polskie kino lat 70. to prawdziwy skarbiec, który do dziś fascynuje swoją różnorodnością i głębią. W tym artykule zabieram Was w podróż przez tę niezwykłą dekadę, aby odkryć kluczowe filmy, nurty, wybitnych twórców i zrozumieć kontekst historyczno-społeczny, który ukształtował ówczesną kinematografię. Przygotujcie się na kompleksowy przegląd epoki, która na zawsze zdefiniowała naszą tożsamość filmową.
Polskie kino lat 70. dekada, która zdefiniowała naszą tożsamość filmową
- Kino moralnego niepokoju to najważniejszy nurt, analizujący postawy moralne inteligencji w konfrontacji z systemem PRL.
- Kultowe komedie (np. "Rejs", filmy Barei) stanowiły wentyl bezpieczeństwa i satyrę na absurdy peerelowskiej rzeczywistości.
- Wielkie adaptacje i superprodukcje ("Potop", "Ziemia obiecana") biły rekordy frekwencji i zdobywały międzynarodowe uznanie, w tym nominacje do Oscara.
- Wielcy reżyserzy (Wajda, Kieślowski, Zanussi, Bareja) i aktorzy (Olbrychski, Stuhr, Janda) stworzyli ikoniczne dzieła i kreacje, które ukształtowały polskie kino.
- Filmy z tej dekady są dziś dostępne legalnie na platformach streamingowych, takich jak TVP VOD czy 35mm. online.
Dekada kontrastów: między propagandą sukcesu a moralnym niepokojem
Lata 70. w Polsce to czas niezwykle złożony, naznaczony rządami Edwarda Gierka. Z jednej strony mieliśmy do czynienia z "propagandą sukcesu" kredyty z Zachodu, budowa nowych fabryk, obietnice lepszego jutra. Telewizja i prasa kreowały obraz kraju dynamicznie się rozwijającego, gdzie każdy ma szansę na awans i dobrobyt. To była fasada, za którą kryły się jednak narastające problemy gospodarcze i społeczne, a także coraz większe niezadowolenie z opresyjnego systemu.
Te kontrasty znalazły swoje odzwierciedlenie w kinie, tworząc niesamowitą różnorodność, którą dziś podziwiamy. Z jednej strony powstawały wielkie, epickie widowiska, często historyczne adaptacje, które miały budować poczucie narodowej dumy i odwracać uwagę od szarej rzeczywistości. Z drugiej zaś, w odpowiedzi na narastające niepokoje i poczucie moralnego rozdarcia, narodził się nurt kina moralnego niepokoju, który bezlitośnie analizował postawy jednostki w obliczu systemu.
Nie można zapomnieć także o komediach, które stanowiły swoisty wentyl bezpieczeństwa. Poprzez absurdalny humor i celną satyrę, twórcy tacy jak Stanisław Bareja potrafili w niezwykle inteligentny sposób obnażać absurdy peerelowskiej codzienności, dając widzom przestrzeń do śmiechu, często "przez łzy". Ta dekada to fascynujące zderzenie różnych wizji i potrzeb społecznych, które ukształtowały wyjątkowy krajobraz filmowy.
Złota era polskiego filmu, która zdefiniowała kolejne pokolenia twórców
Dla mnie lata 70. to bez wątpienia złota era polskiego kina. To właśnie wtedy rozkwitły zjawiska, które na zawsze wpłynęły na naszą kinematografię: od wspomnianego już kina moralnego niepokoju, przez rozmach wielkich produkcji, aż po mistrzowską satyrę. To czas, kiedy takie ikony jak Andrzej Wajda, Krzysztof Kieślowski, Krzysztof Zanussi czy Stanisław Bareja ukształtowały swój unikalny styl, tworząc dzieła, które do dziś są punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń filmowców i widzów. Ich wizje świata, odwaga w poruszaniu trudnych tematów i mistrzostwo warsztatu sprawiły, że polskie kino zyskało międzynarodowe uznanie i na stałe wpisało się w historię światowej kinematografii.

Kino moralnego niepokoju: lustro dla polskiego sumienia
O co tak naprawdę chodziło? Główne założenia i tematy nurtu
Kino moralnego niepokoju to bez wątpienia najważniejszy i najbardziej charakterystyczny nurt polskiej kinematografii lat 70. Był to rodzaj kina autorskiego, które w centrum uwagi stawiało analizę postaw moralnych inteligencji w konfrontacji z opresyjnym systemem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Twórcy tego nurtu, tacy jak Krzysztof Zanussi, Andrzej Wajda, Krzysztof Kieślowski czy Feliks Falk, zadawali trudne pytania o granice konformizmu, cenę kariery, możliwość zachowania uczciwości i odpowiedzialność jednostki za swoje wybory w świecie pełnym kompromisów.
- Granice konformizmu: Jak daleko można posunąć się w ustępstwach wobec systemu, aby osiągnąć cel lub utrzymać pozycję?
- Cena kariery: Czy sukces zawodowy jest wart utraty własnych wartości i moralności?
- Uczciwość i prawda: Czy w świecie pełnym zakłamania i manipulacji można żyć w zgodzie z własnym sumieniem i dążyć do prawdy?
- Odpowiedzialność jednostki: Jaki wpływ mają indywidualne wybory na otoczenie i społeczeństwo?
- Rozczarowanie i frustracja: Portretowanie ludzi, którzy, choć wykształceni i pełni ideałów, zderzają się z brutalną rzeczywistością i niemożnością realizacji swoich aspiracji.
„Człowiek z marmuru” (1976) czyli jak Wajda rozliczył się ze stalinizmem
Film Andrzeja Wajdy "Człowiek z marmuru" to dla mnie absolutny przełom i jeden z kamieni milowych kina moralnego niepokoju. To mistrzowskie rozliczenie ze stalinizmem, przedstawione przez pryzmat poszukiwań młodej studentki szkoły filmowej (w tej roli debiutująca, rewelacyjna Krystyna Janda), która próbuje odtworzyć historię murarza-przodownika pracy, Mateusza Birkuta. Wajda nie tylko demaskuje mechanizmy propagandy i manipulacji historycznej, ale także stawia pytania o cenę prawdy i pamięci w systemie, który wolał zapomnieć o niewygodnych faktach. Film ten, choć początkowo miał problemy z cenzurą, stał się symbolem odwagi i dążenia do prawdy.
„Barwy ochronne” (1976) bezwzględna diagnoza świata nauki według Zanussiego
Krzysztof Zanussi w "Barwach ochronnych" serwuje nam bezwzględną diagnozę świata akademickiego, ukazując go jako mikrokosmos, w którym dominują konformizm, oportunizm i walka o wpływy. Młody idealista, asystent Jarosław (Piotr Garlicki), zderza się z cynizmem i wyrachowaniem starszego kolegi, docenta Szelestowskiego (Zbigniew Zapasiewicz). Zanussi z chirurgiczną precyzją analizuje, jak łatwo ideały ustępują miejsca pragmatyzmowi i jak cienka jest granica między moralnością a jej brakiem w dążeniu do kariery. To film, który zmusza do refleksji nad własnymi wyborami.
„Amator” (1979) Kieślowski o narodzinach artysty i cenie prawdy
"Amator" Krzysztofa Kieślowskiego to dla mnie niezwykle osobisty i poruszający obraz narodzin artysty oraz konsekwencji, jakie niesie ze sobą dążenie do prawdy. Filip Mosz (w brawurowej roli Jerzy Stuhr), zaopatrzony w amatorską kamerę, zaczyna dokumentować otaczającą go rzeczywistość. Początkowo niewinne nagrania szybko stają się narzędziem do ujawniania nieprawidłowości i zakłamania w jego zakładzie pracy, a później w szerszym kontekście społecznym. Kieślowski pokazuje, jak sztuka może stać się głosem sumienia, ale także jak wielką cenę trzeba zapłacić za mówienie prawdy w systemie, który jej nie toleruje.
„Wodzirej” (1977) portret karierowicza w kreacji życia Jerzego Stuhra
Feliks Falk w "Wodzireju" stworzył studium karierowiczostwa i cynizmu, które do dziś pozostaje aktualne. Lutek Danielak (ponownie genialny Jerzy Stuhr) to prowincjonalny wodzirej, który za wszelką cenę pragnie awansować w hierarchii zawodowej i zdobyć prestiżową posadę. Jest gotów na każde świństwo, manipulację i zdradę, byle tylko osiągnąć swój cel. To portret człowieka bez skrupułów, który w pogoni za sukcesem traci resztki człowieczeństwa. Rola Stuhra w tym filmie to absolutna perełka, która na zawsze wpisała się w historię polskiego kina jako jedna z jego najbardziej ikonicznych kreacji.

Śmiech przez łzy: kultowe komedie lat 70.
„Rejs” (1970) film, który powstał z improwizacji i stał się manifestem pokolenia
Kiedy myślę o polskiej komedii lat 70., "Rejs" Marka Piwowskiego jest pierwszym tytułem, który przychodzi mi do głowy. To film absolutnie kultowy, który powstał w dużej mierze z improwizacji i stał się prawdziwym manifestem pokolenia. Absurdalny humor, surrealistyczne dialogi i genialna gra aktorów-amatorów (w tym niezapomniany Stanisław Tym) stworzyły satyrę na bezmyślny konformizm, pustosłowie i absurdy peerelowskiej rzeczywistości. Podróż statkiem po Wiśle staje się metaforą Polski, gdzie pasażerowie, pozbawieni celu i sensu, poddają się absurdalnym rytuałom. To film, który po prostu trzeba zobaczyć, by zrozumieć tamte czasy.
Stanisław Bareja, czyli mistrz satyry na peerelowską codzienność („Nie ma róży bez ognia”, „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz? ”)
Stanisław Bareja to dla mnie niekwestionowany mistrz satyry na peerelowską codzienność. Choć jego filmy często były niedoceniane przez ówczesną krytykę, dziś mają status kultowych i są uznawane za najtrafniejszą diagnozę absurdów systemu. Bareja potrafił w niezwykle inteligentny sposób wyśmiewać biurokrację, brak towarów, wszechobecne kombinowanie i absurdalne przepisy, które rządziły życiem Polaków.
W "Nie ma róży bez ognia" (1974) Bareja zabiera nas w labirynt absurdalnych przepisów mieszkaniowych, gdzie główny bohater, wplątany w sieć biurokratycznych pułapek, próbuje odzyskać swoje mieszkanie. To komedia pomyłek, która z humorem obnażała patologie systemu.
Z kolei "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz" (1978) to satyra na karierowiczostwo i oportunizm, gdzie dyrektor (Krzysztof Kowalewski) próbuje rozwieść się z żoną, aby ożenić się z córką wpływowego ministra. Bareja z chirurgiczną precyzją punktuje absurdy społeczne i moralne kompromisy, na które ludzie byli gotowi pójść w pogoni za lepszym życiem.
„Jak rozpętałem drugą wojnę światową” (1970) epopeja pechowca, którą pokochała cała Polska
"Jak rozpętałem drugą wojnę światową" to prawdziwa epopeja pechowca, która podbiła serca całej Polski. Przygody Franka Dolasa (Marian Kociniak), który przez serię niefortunnych zdarzeń "rozpętuje" wojnę, to klasyka polskiej komedii wojennej. Film Tadeusza Chmielewskiego, choć osadzony w dramatycznych realiach, bawił do łez swoim absurdalnym humorem, barwnymi postaciami i niezwykłymi perypetiami bohatera. To jedna z tych produkcji, do której z przyjemnością wracam, bo zawsze poprawia mi humor.
„Hydrozagadka” (1971) surrealistyczna parodia, która wyprzedziła swoje czasy
"Hydrozagadka" Andrzeja Kondratiuka to film, który dla wielu był szokiem, a dla mnie jest surrealistyczną parodią, która znacznie wyprzedziła swoje czasy. To polska odpowiedź na filmy o superbohaterach, pełna absurdu, kampu i niezwykłego poczucia humoru. Gdy w Warszawie zaczyna brakować wody, do akcji wkracza As (Józef Nowak) polski superbohater w piżamie. Film Kondratiuka to dowód na to, że polskie kino lat 70. potrafiło być odważne, eksperymentalne i niezwykle oryginalne, choć często niezrozumiane przez współczesnych mu krytyków.

Wielkie widowiska: historyczne superprodukcje dekady
„Potop” (1974) ekranizacja Sienkiewicza, która pobiła wszelkie rekordy frekwencji
Kiedy mówimy o wielkich widowiskach lat 70., nie sposób nie wspomnieć o "Potopie" Jerzego Hoffmana. To monumentalna ekranizacja powieści Henryka Sienkiewicza, która pobiła wszelkie rekordy frekwencji i stała się narodowym wydarzeniem. Rozmach produkcji, epickie sceny batalistyczne i wybitne kreacje aktorskie, z Danielem Olbrychskim w roli Andrzeja Kmicica na czele, sprawiły, że film ten na trwałe wpisał się w świadomość Polaków. "Potop" nie tylko bawił i wzruszał, ale także pełnił ważną rolę w budowaniu tożsamości narodowej w trudnych czasach PRL-u, przypominając o heroizmie i sile ducha Polaków.
„Ziemia obiecana” (1974) brutalny i olśniewający obraz kapitalizmu w reżyserii Wajdy
"Ziemia obiecana" Andrzeja Wajdy to dla mnie jeden z najmocniejszych filmów w historii polskiego kina. To brutalny, ale jednocześnie olśniewający obraz rodzącego się kapitalizmu w Łodzi końca XIX wieku, gdzie pieniądz jest jedyną wartością, a ludzkie losy są bezwzględnie podporządkowane dążeniu do bogactwa. Wajda stworzył arcydzieło, które zdobyło międzynarodowe uznanie, w tym nominację do Oscara, i do dziś zachwyca swoją wizualną maestrią oraz wybitnymi kreacjami aktorskimi. Daniel Olbrychski, Andrzej Seweryn i Wojciech Pszoniak stworzyli role życia, które na zawsze wryły się w pamięć widzów.
„Noce i dnie” (1975) saga rodzinna z nominacją do Oscara i niezapomnianą rolą Jadwigi Barańskiej
"Noce i dnie" Jerzego Antczaka to kolejna epicka saga rodzinna, która podbiła serca widzów i krytyków. Film, oparty na powieści Marii Dąbrowskiej, przedstawia losy rodziny Niechciców na tle burzliwych przemian społecznych i historycznych. To poruszająca opowieść o miłości, poświęceniu, trudach życia i dążeniu do szczęścia. Produkcja ta również zdobyła nominację do Oscara, a niezapomniana rola Jadwigi Barańskiej jako Barbary Niechcicowej to prawdziwy majstersztyk aktorski, który zasłużenie przyniósł jej międzynarodowe uznanie.
Poza moralizatorstwem i komedią: inne perły lat 70.
Dramaty psychologiczne, które warto znać: „Zaklęte rewiry” (1975) i „Iluminacja” (1973)
Poza głównymi nurtami, lata 70. obfitowały również w wybitne dramaty psychologiczne, które zgłębiały kondycję jednostki i skomplikowane relacje międzyludzkie. "Zaklęte rewiry" Janusza Majewskiego (1975) to poruszająca opowieść o młodym chłopcu, który wchodzi w bezwzględny świat restauracyjnej kuchni w dwudziestoleciu międzywojennym. Film w mistrzowski sposób ukazuje mechanizmy manipulacji, okrucieństwa i walki o przetrwanie, a także proces dojrzewania i utraty niewinności.
Z kolei "Iluminacja" Krzysztofa Zanussiego (1973) to głęboka refleksja nad poszukiwaniem sensu życia, wiedzy i duchowości. Główny bohater, Franciszek (Stanisław Latałło), student fizyki, próbuje zrozumieć świat poprzez naukę, filozofię i doświadczenia osobiste. Film Zanussiego to medytacja nad naturą istnienia, granicami poznania i miejscem człowieka we wszechświecie dzieło niezwykle inteligentne i inspirujące.
Kino gatunkowe: czy w Polsce kręcono wtedy dobre kryminały?
Choć kino gatunkowe, a zwłaszcza kryminały, nie było dominującym nurtem w polskiej kinematografii lat 70., nie oznacza to, że nie powstawały interesujące tytuły. Oczywiście, nie mieliśmy wtedy tak rozbudowanej produkcji kryminalnej jak dziś, ale warto wspomnieć o kilku ważnych produkcjach. Na przykład, seriale kryminalne takie jak "07 zgłoś się" (choć jego emisja rozpoczęła się pod koniec dekady, w 1976 roku, i trwała przez kolejne lata) czy "Kapitan Sowa na tropie" (zrealizowany nieco wcześniej, ale wciąż popularny w świadomości widzów lat 70.) cieszyły się ogromną popularnością. Pokazywały one, że polscy twórcy potrafili z powodzeniem mierzyć się z konwencją kryminału, dostarczając widzom rozrywki i emocji.
Zapomniani mistrzowie i niedocenione dzieła dekady Gierka
W cieniu wielkich nazwisk i najbardziej znanych filmów lat 70. kryją się również mniej oczywiste, ale równie ważne dzieła i twórcy, którzy zasługują na ponowne odkrycie. Wspomniany już Feliks Falk, poza "Wodzirejem", stworzył także inne intrygujące filmy, jak "Szansa" (1979). Janusz Majewski, oprócz "Zaklętych rewirów", reżyserował także inne dramaty i komedie, które często charakteryzowały się subtelnym humorem i głębią psychologiczną. Andrzej Kondratiuk, poza kultową "Hydrozagadką", był autorem wielu eksperymentalnych i osobistych filmów, które do dziś zaskakują swoją oryginalnością. To właśnie ci twórcy, często działający na marginesie głównego nurtu, wnieśli istotny wkład w różnorodność i bogactwo polskiej kinematografii tej dekady, udowadniając, że polskie kino lat 70. to znacznie więcej niż tylko kilka najbardziej znanych tytułów.
Ikony dekady: twarze polskiego kina lat 70.
Aktorzy, którzy zdefiniowali epokę: Olbrychski, Stuhr, Zapasiewicz, Pszoniak
Lata 70. to dekada, która wykreowała całą plejadę aktorskich gwiazd, których kreacje na zawsze wpisały się w historię polskiego kina. Ich talent, charyzma i wszechstronność zdefiniowały oblicze tamtych czasów:
- Daniel Olbrychski: Absolutna ikona, znany z ról w "Potopie" (Andrzej Kmicic), "Ziemi obiecanej" (Karol Borowiecki) czy "Pannach z Wilka". Jego męskość i intensywność na ekranie były nie do podrobienia.
- Jerzy Stuhr: Mistrz ról komediowych i dramatycznych. Niezapomniany Filip Mosz w "Amatorze" i cyniczny Lutek Danielak w "Wodzireju" to jego wizytówki tej dekady.
- Zbigniew Zapasiewicz: Aktor o niezwykłej inteligencji i precyzji. Jego rola docenta Szelestowskiego w "Barwach ochronnych" to studium oportunizmu. Wystąpił także w "Ziemi obiecanej" czy "Pannach z Wilka".
- Wojciech Pszoniak: Niezwykle ekspresyjny i charyzmatyczny. Jego rola Moryca Welta w "Ziemi obiecanej" to aktorski popis, który zapada w pamięć.
- Andrzej Seweryn: Kolejny z "trójki" z "Ziemi obiecanej" (Maks Baum), aktor o wielkim talencie dramatycznym, który w latach 70. budował swoją pozycję.
- Stanisław Tym: Król improwizacji i absurdalnego humoru. Jego kreacja "inżyniera" Mamonia w "Rejsie" to klasyka, a także role w filmach Barei.
Wielki debiut Krystyny Jandy: narodziny gwiazdy w „Człowieku z marmuru”
Nie można mówić o ikonach lat 70. bez wspomnienia o Krystynie Jandzie. Jej debiut w "Człowieku z marmuru" Andrzeja Wajdy to było prawdziwe narodziny gwiazdy. Rola Agnieszki, młodej, ambitnej studentki szkoły filmowej, która z determinacją poszukuje prawdy o Mateuszu Birkucie, od razu uczyniła z niej jedną z najważniejszych aktorek polskiego kina. Janda wniosła na ekran świeżość, siłę i autentyczność, które na zawsze zdefiniowały jej styl i otworzyły drogę do niezwykłej kariery. To był moment, w którym polskie kino zyskało nową, wyrazistą twarz.
Najważniejsi reżyserzy i ich wizje świata: Wajda, Kieślowski, Zanussi, Bareja
Lata 70. to dekada, w której polskie kino było kształtowane przez wizje niezwykłych reżyserów. Każdy z nich wniósł coś unikalnego, tworząc dzieła, które do dziś rezonują z widzami:
- Andrzej Wajda: Mistrz kina historycznego i rozrachunkowego. Jego filmy często stanowiły lustro dla polskiej historii i polityki. W latach 70. stworzył arcydzieła takie jak "Ziemia obiecana" (brutalny obraz kapitalizmu) i "Człowiek z marmuru" (rozliczenie ze stalinizmem), a także "Panny z Wilka" (subtelny dramat psychologiczny).
- Krzysztof Kieślowski: Reżyser, który z dokumentu przeszedł do fabuły, skupiając się na moralnych dylematach zwykłych ludzi. W latach 70. jego styl ewoluował, czego dowodem są filmy takie jak "Blizna" (moralne rozterki dyrektora fabryki) i przede wszystkim "Amator" (o cenie prawdy w sztuce i życiu).
- Krzysztof Zanussi: Filozof kina, którego twórczość cechuje intelektualna głębia i analiza postaw moralnych. Jego najważniejsze filmy z tej dekady to "Iluminacja" (poszukiwanie sensu życia) i "Barwy ochronne" (diagnoza konformizmu w środowisku naukowym).
- Stanisław Bareja: Niekwestionowany król polskiej komedii i satyry. Jego filmy, takie jak "Nie ma róży bez ognia" i "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz", z chirurgiczną precyzją obnażały absurdy peerelowskiej codzienności, stając się kultowymi.
- Jerzy Hoffman: Mistrz wielkich widowisk historycznych. W latach 70. zrealizował monumentalny "Potop", który na zawsze wpisał się w kanon polskiej kinematografii, łącząc rozmach z dbałością o detale historyczne.
Gdzie dziś odkrywać polskie filmy lat 70.?
Platformy streamingowe z klasyką polskiego kina (TVP VOD, 35mm. online)
Dziś, na szczęście, dostęp do klasyki polskiego kina z lat 70. jest łatwiejszy niż kiedykolwiek. Wiele z tych filmów zostało zdigitalizowanych i jest dostępnych legalnie na platformach streamingowych. To fantastyczna wiadomość dla każdego kinomana!
- TVP VOD: Telewizja Polska, jako producent i dystrybutor wielu kultowych filmów, udostępnia sporą część swojej biblioteki na platformie TVP VOD. Znajdziecie tam zarówno dramaty, jak i komedie z lat 70., często w dobrej jakości.
- 35mm. online: To prawdziwa perełka dla miłośników polskiego kina. Platforma ta, prowadzona przez Filmotekę Narodową Instytut Audiowizualny (FINA), oferuje ogromną kolekcję zdigitalizowanych filmów, w tym wiele rzadkich i trudno dostępnych tytułów z lat 70. To miejsce, gdzie można odkryć prawdziwe skarby.
- Ninateka: Kolejna platforma FINA, która również oferuje dostęp do bogatej kolekcji polskiego kina, w tym filmów z dekady Gierka. Warto tam zajrzeć, szukając mniej oczywistych, ale równie wartościowych produkcji.
Zachęcam Was do korzystania z tych źródeł. To nie tylko wygoda, ale także wspieranie instytucji, które dbają o zachowanie i popularyzację naszego dziedzictwa filmowego. Warto wracać do tych filmów i odkrywać je na nowo!
Przeczytaj również: Autorzy Mamma Mia - Kim są twórcy kultowego musicalu?
Dlaczego warto wracać do tych filmów? Ponadczasowe wartości i uniwersalne przesłanie
Moim zdaniem, polskie kino lat 70. jest wciąż niezwykle aktualne i warte oglądania. Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na jego ponadczasowe wartości i uniwersalne przesłanie. Filmy te, choć osadzone w konkretnych realiach PRL-u, poruszają tematy, które są uniwersalne dla każdego człowieka: poszukiwanie prawdy, walka o godność, granice moralnych kompromisów, cena sukcesu, miłość, zdrada, przyjaźń. To opowieści o ludzkich dylematach, które nie tracą na aktualności bez względu na epokę. Poza tym, to także nieoceniona wartość artystyczna, historyczna i kulturowa możliwość zrozumienia, jak wyglądało życie w tamtych czasach, jak artyści radzili sobie z cenzurą i jak tworzyli dzieła, które do dziś inspirują i zmuszają do refleksji. Wracając do tych filmów, nie tylko obcujemy z wielką sztuką, ale także lepiej rozumiemy samych siebie i świat wokół nas.




